Po co mi Blog?

Szczerze? Sam tak naprawdę nie wiem. Chyba jakaś taka wewnętrzna potrzeba tworzenia. To jak ze zdjęciami.Na pytanie dlaczego akurat wybrałem fotografię ślubną odpowiadam już trochę z automatu. Trochę to zabawne bo jak teraz o tym pomyślę tak na spokojnie to brzmi to mega przeciętnie. „Bo kocham robić zdjęcia” – banał co? No tylko że taka jest cała prawda. Nie mam za sobą ckliwej historii o rodzinie fotografów, w której kultywowało się sztukę od pokoleń, znanego wujka fotografa który zawsze mi imponował, no nie. U mnie miłość do fotografii zrodziła się całkiem inaczej. Od dziecka chciałem być grafikiem komputerowym.

Od podstawówki spędzałem godzinami czas przed komputerem ucząc się photoshopa. Jak opentany. Nie istniało dla mnie nic innego jak grafika. Opłaciło się, zostałem grafikiem pełną gębą współpracującym z dużymi markami. Problem był inny. Po latach zdałem sobie sprawę że to nie grafika czyni mnie szczęśliwym, ale chęć tworzenia czegoś unikatowego, emocjonalnego, czegoś takiego… wiecie, żywego. Trafiło na fotografię i to było strzałem w dziesiątkę.

Kolejny banał który powtarzam i dla wielu ludzi może być powielaniem tego co już kiedyś słyszeli, ale u mnie to naprawdę zadziałało i sprawdziło się w 100%. Fotografia pomogła mi w wielu aspektach życia. Najważniejszy? Od dzieciaka byłem introwertykiem. I to takim full wypas. Jak by robili wystawy eksponatów to byłbym idealnym manekinem. Problem w tym że z wiekiem zaczeło mi to doskwierać. No ale jak się z tego wyrwać? Osoby które mają charakter introwertyków doskonale mnie zrozumieją. Większości to nie przeszkadza, mi zaczeło. Po latach obcowania z aparatem i ludźmi, ze starego introwertyka nie zostało zbyt wiele. Może pare cech, ale raczej tych pozytywnych. Teraz uwielbiam nawiązywać nowe znajomości, utrzymywać kontakt z moimi klientami, to daje mi takiego kopa energii że masakra. To dlatego pewnie na każdym kroku powtarzam że na weselu nie traktuje młodych stricte jako klientów, bardziej jak dobrych przyjaciół którym życzę jak najlepiej i staram się by mieli jak najcudowniejszą pamiątkę z tego dnia. Mam nadzieję że to jakoś trafia do was i nie bierzecie tego jako kolejny chwyt marketingowy, bo po prostu ja tak mam. Kocham przebywać w towarzystwie ludzi szczęśliwych, kochających się, emocjonalnych, wydaje mi się że w naszym świecie trochę tego brakuje. I dziwnie to zabrzmi, ale ja tego osobiście bardzo potrzebuję i właśnie to sprawia że kocham fotografię. Nie zamienił bym tego zawodu na żaden inny.

Wniosek? Kolejny banał, a jak! – Róbcie to co sprawia wam przyjemność, to co was w jakiś sposób spełnia. Wiem jak to brzmi i zazwyczaj unikam takich wywodów, ale to akurat działa. Znaczy no u mnie zadziałało 🙂 Może nie mam zamiaru tutaj mówić – rzuć pracę na etacie, realizuj swe marzenia, bo wiadomo jak jest w życiu. Ale może po prostu znajdź pare chwil więcej na realizacje swojego hobby? Trzymam kciuki 🙂

Ufff. Nie było chyba tak tragicznie jak na pierwszy wpis. (pierwsze dwa zdania kleciłem 30minut ale potem jakoś poszło gładko). Fajna sprawa, ciekawe jak długo mi się to utrzyma (w sensie chęć do skrobania wpisów). No nic, czas pokaże 🙂